Już od ponad dwóch godzin siedzę z rodzicami w samolocie, prywatnym samolocie, którego użyczyła nam firma taty. Lecimy do Anglii, do Londynu, gdzie zamieszkamy. Tam też czeka na nas nowy dom. Rodzice twierdzą, że mi się spodoba. Ja i tak jestem załamana. Już na samą myśl chce mi się płakać…
Moje ostatnie dwa tygodnie pobytu w Los Angeles minęły jak z bicza strzelił. Zanim się spostrzegłam byłam już spakowana i z wielką niechęcią odliczałam dni do mojego odlotu. Przez te czternaście dni rodzice zdążyli sprzedać dom, co oznaczało, że już tu nie wrócimy oraz wypisać mnie z mojej dotychczasowej szkoły i przesłać papiery do jakiegoś college w Londynie. Było mi naprawdę wszystko jedno, jaka będzie moja nowa szkoła. Natomiast Jason i Madison nie opuszczali mnie ani na krok. Dzięki nim zapominałam często o przeprowadzce, byli dla mnie oparciem w trudnych chwilach. Widziałam się z nimi dwie godziny temu na lotnisku ale już za nimi tęsknię. Nie mogłam ogarnąć faktu, że szybko się z nimi nie zobaczę… Może to się wydać dziwne ale rozpłakałam się. Po moich policzkach spływały łzy wielkości ziarna grochu. Mama na przemian z tatą próbowali mnie pocieszyć, lecz nie wychodziło im to zbyt dobrze. Z tego wszystkiego rozbolała mnie głowa. Nie mogłam znieść uczucia, że moja głowa pulsuje, więc połknęłam tabletkę przeciwbólową i nie wiedząc kiedy zasnęłam.
- Lu – usłyszałam ciepły ton mamy – Zaraz wylądujemy.
Kiwnęłam głową i podniosłam się z pozycji leżącej do pozycji siedzącej. Wyjrzałam przez małe okienko i w dole zobaczyłam, mogłoby się wydawać, małe miasto. Jednak w rzeczywistości Londyn był ogromy, łatwo można się w nim zgubić, a już nie wspomnę o całkiem innych przepisach ruchu drogowego…
Kilkanaście minut później opuściliśmy samolot. Musieliśmy tylko poczekać aż wszystkie nasze rzeczy zostaną przepakowane do dużego samochodu, który miał je zawieźć do nowego domu. Opuściliśmy terminal wychodząc na zewnątrz. Był to styczeń, na chodnikach i ulicy leżał śnieg. Biały puch pokrywał także samochody.
- Kurwa… - wymknęło mi się, gdy wyszłam i stanęłam jak wryta. Nie zdawałam sobie sprawy, że może być aż tak zimno. Zaczęłam się trząść i szczękać zębami. A gdy podjechał samochód szybko do niego wskoczyłam. Przez całą drogę do nowego domu przez okno oglądałam Londyn. Momentami byłam zauroczona ale jak tylko przypomniałam sobie o pogodzie urok pryskał.
Wreszcie, po kilkunastu minutach i półgodzinnym staniu w korku dojechaliśmy przed piękny, duży dom. Dom był biały z wielkim ogrodem, w którym wzdłuż płotów było sporo drzew i krzewów. To był jedyny plus, uwielbiam takie ogrody. Już sobie wyobraziłam wiosnę, kiedy to wraz z mamą będziemy sadzić kwiatki jeszcze bardziej upiększając ogród. Weszliśmy do środka. W każdym pomieszczeniu stały już meble. Dom wyszykowany był modnie i gustownie. Dało się też zauważyć, że wszędzie przeważały wolne przestrzenie. Poprzez duże okna wpadało więcej światła. Podczas, gdy my zwiedzaliśmy dom ekipa wnosiła nasze rzeczy. Rodzice mieli rację, nasz nowy dom bardzo mi się spodobał.
Mój pokój był na piętrze, drzwi na końcu małego korytarza. Gdy weszłam do mojego „królestwa” kopara mi opadła. Nowy pokój był idealny. Większy niż poprzedni, ściany były w kolorach brązu. Pod jedną ze ścian stało ogromne dwuosobowe łóżko, a na nim leżała satynowa pościel. Z kolei pod ścianą za drzwiami stały meble – dwie szafy, komody, jedna z półkami, druga z szufladami oraz szafa ze szklaną witryną. Natomiast pod oknem stało biurko. Miałam także swój prywatny balkon.
Gdy tylko ekipa się zwinęła zaczęliśmy się rozpakowywać. Międzyczasie mama zamówiła nam pizzę, gdyż w lodówce nie było żadnego żarcia. Byliśmy zajęci do późnego wieczora, kiedy to zmęczeni poszliśmy spać. Rano obudziła mnie mama zganiając mnie z łóżka, żebym pomogła jej rozpakować resztę rzeczy, bo tata pojechał do pracy.
- Jak to pojechał? – zapytałam zwlekając się z łóżka.
- No samochodem – usłyszałam w odpowiedzi.
- A skąd my mamy samochód?
- Firma kupiła, a ojciec go spłaci. Pospiesz się, musimy zdążyć do obiadu, bo potem jedziemy na wielkie zakupy – poganiała mnie mama.
Ubrałam się w pierwsze lepsze dresy i zbiegłam na dół, do kuchni, gdzie czekały na mnie kanapki. Szybko je zjadłam, wypiłam herbatę i wzięłam się do roboty. Opróżniając kolejne pudła trafiłam ja jedno z moimi deskorolkami. Znaczy, była w nim jedna cała deska, a reszta to były deski w kawałkach lub bez kółek. Szybko zabrałam to pudło do swojego pokoju w obawie, żeby mama mi tego nie wyrzuciła. To był mój skarb.
Wreszcie wszystko było rozpakowane. Właśnie wynosiłam kartony do kosza, gdy tata wjechał na podjazd przed garażem. Razem weszliśmy do domu, zjedliśmy obiad i, jak powiedziała mama pojechaliśmy na zakupy. Najpierw pojechaliśmy do supermarketu, by zapełnić szafki w kuchni i lodówkę. Potem wybraliśmy się do centrum handlowego kupić sobie cieplejsze ubrania i buty, gdyż każde z nas miało ich mało.
Wracając do domu tata przerwał ciszę.
- Jutro idziesz do nowej szkoły – oznajmił, a ja wybałuszyłam oczy ze zdziwienia.
- Tak szybko? – zapytałam.
- Tak, dwa dni temu rozpoczął się nowy semestr i idziesz od jutra, żeby nie narobić sobie zaległości.
- Super – jęknęłam niezbyt szczęśliwa.
- Na pewno Ci się spodoba – jak zwykle pocieszała mnie mama.
Nic już więcej nie powiedziałam. A gdy tylko wróciłam do domu od razu uruchomiłam swojego laptopa. Na Skype’ie nie było ani Madison, ani Jasona. A tak chciałam z nimi porozmawiać. No trudno, może innym razem się uda...
"Następnego dnia punktualnie o 6:30 obudził mnie budzik. Automatycznie go wyłączyłam. Poleżałam jeszcze chwile, a potem wstałam. Poprawiłam pościel i podeszłam do szafy, z której wyjęłam dżinsy.
- A co do tego? – zastanawiałam się na głos przeglądając bluzki.
Nie chciałam się pierwszego dnia jakoś specjalnie wyróżniać, więc postawiłam na czerwony top i czarną bluzę z kapturem. Następnie poszłam do łazienki. Ułożyłam włosy, zrobiłam delikatny makijaż. Z nerwów nie zjadłam śniadania, wypiłam tylko sok. W holu założyłam skaty z Nike’i, kurtkę, rękawiczki i opatuliłam się szalikiem. Torbę przewiesiłam przez ramię i wyszłam z domu. W samochodzie czekał na mnie już tata. Dotarcie do szkoły zajęło na niecałe dziesięć minut.
Zajechaliśmy na parking obok budynku szkoły. Wysiadając z auta starałam się nie poślizgnąć na oblodzonej powierzchni. Jednak i tak moje starania poszły na marne. Właśnie zamknęłam drzwi i chciałam dać krok do przodu, gdy moje nogi rozjechały się delikatnie. W ostatniej chwili tata mnie przytrzymał.
- Uważaj – oznajmił jakbym nie wiedziała.
Podreptałam za nim do budynku, a potem do gabinetu dyrektora, gdzie dostałam plan lekcji. Dyrektor coś tam jeszcze truł ale go nie słuchałam. Kilka minut później pożegnał się z moim tatą, a mnie zaprowadził do nowej klasy. Na szczęście korytarze były już puste, wszyscy byli na lekcjach inaczej bym się ze wstydu spaliła. Wreszcie otworzył drzwi do klasy. Puścił mnie przodem, przywitał się z nauczycielem i klasą.
- Przedstawiam Wam nową koleżankę, Louise White. Mam nadzieję, że ciepło ją przyjmiecie – oznajmił.
Panowała cisza. Niepewnie rozejrzałam się po klasie. Po ich minach wnioskowałam, że nie są zachwyceni moją obecnością.
- Może ktoś na przerwie oprowadzi koleżankę po szkole? – zapytał uczniów.
Nikt nie podnosił ręki, nawet na to nie liczyłam. Jednak zgłosiła się jedna dziewczyna. Była to blondynka o długich włosach, niebieskich oczach i jasnej karnacji. Uśmiechała się.
- Jessica? – upewnił się.
- Tak, chętnie pomogę – odpowiedziała.
- Dobrze, więc zajmij swoje miejsce – zwrócił się do mnie i opuścił klasę.
Jessica od razu pomachała do mnie. Poszłam w jej stronę. Czułam na sobie wzrok wszystkich obecnych.
- Cześć – przywitałam się.
- Siadaj za mną – poprosiła, zresztą i tak było to jedyne wolne miejsce.
Zajęłam miejsce i próbowałam słuchać nauczyciela, który właśnie wykładał historię Anglii. Lecz nie mogłam się skupić. Przejrzałam swój plan. Dziś miałam mieć 6 lekcji w tym dwa wf-y, z których byłam najbardziej zadowolona. Niecierpliwie czekałam na 3 i 4 godzinę. Do tego czasu musiałam znosić pogardliwe spojrzenia koleżanek z klasy. Chłopcy byli raczej zadowoleni, byłam kolejnym obiektem ich westchnień. Jedyną przyjazną osobą była Jess, która podczas przerw opowiadała mi o szkole, nauczycielach i uczniach. Wreszcie zadzwonił dzwonek kończący drugą lekcję.
- Chodź za mną – powiedziała Jess – Żeby iść na salę musimy przejść do drugiego budynku. Jest zimno ale można się przyzwyczaić.
I wtedy przed sobą zobaczyłam oszklone drzwi, a za nimi zapewne chodnik, tyle, że pod warstwą śniegu.
- Co?! – zapytałam podniesionym głosem.
- Chodź, przebiegniemy i nic nie poczujesz – powiedziała Jess i otworzyła drzwi.
Ja natomiast stałam jak wryta. Zamarzam, gdy mam na sobie kurtkę, a co pomyśleć bez kurtki. I to jeszcze biec.
- Chyba sobie żartujesz… - zaczęłam, lecz nie pozwoliła mi dokończyć tylko pociągnęła mnie za rękę.
Gdy znalazłyśmy się na zewnątrz moje ciało i kości przeszyło straszne zimno.
- Lu, biegnij! – zawołała do mnie Jess.
- Żebym wylądowała w zaspie? Chyba śnisz – odpowiedziałam jej, na co ona wybuchła śmiechem.
Ostrożnie stawiałam kroki, żeby czasami nie wywinąć orła. Już byłam prawie w drugim budynku, gdy kilku chłopaków przebiegło przy mnie i w wyniku czego straciłam równowagę. Jednak zanim się spostrzegłam znów stałam równo na nogach z tą tylko różnicą, że ktoś trzymał mnie za ramiona.
- Uważaj – usłyszałam za sobą męski głos. Głos, którego mogłabym słuchać na okrągło.
Nieznajomy puścił mnie. Odwróciłam się, bo chciałam zobaczyć, kto wybawił mnie z opresji i mu podziękować. Ujrzałam…
Wiem, nudy ;( Tylko mówcie szczerze ;)
W kolejnym rozdziale moge obiecać, że będzie ciekawiej ;D
<3<3<3
OdpowiedzUsuńKurde, kogo ujrzała!
Ja chcę wiedzieć!
Nexta !
TEraz i TU!
genialne <3
Moja zazdrość co do Twego zacnego talentu wzrasta <3
Hio hio zacieram ręce !
UsuńChyba mi się zdaje dobrze ...
No super ! Bomba ! Geniusz !Cudo !
Jak to było ? Mam koran !
Też zazdroszczę ci talentu !!1:***** <3
świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńale kogo ujrzała ?
Nudy?
OdpowiedzUsuńWalnę ci!!!
Nie nudy
Rozdział bomba po prostu
Super
Pisz nexta szybko
Czekam <333
Świetne!!! Kiedy Next? Nie mogę się doczekać ; **
OdpowiedzUsuńAaa... kocham <333333
OdpowiedzUsuńSzybko pisz kolejny !!! ;D
Jakie nudy ja się pytam?!
OdpowiedzUsuńjest super ;**
Genialne!
OdpowiedzUsuńDaj mi trochę swojego talentu :*
Zakochałam się ... a wiesz w czym ?
OdpowiedzUsuńW Twoim opowiadaniu :* Jest super, genialne, niesamowite itd.
Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :D
Jake nudy się pytam?! To jest świetne i cudowne! Nie moge się doczekać kolejnego rozdziału!
OdpowiedzUsuńSzybko pisz następny!
Kocham! <3
Jesteś moim geniuszem!
OdpowiedzUsuńKocham To!
Już się nie mogę normalnie doczekać następnego!
To dopiero 1 rozdział a ja już się uzależniłam XD
Kocham <3
czy wy musicie tak przerywać?! a rozdział cudo <333 ;*
OdpowiedzUsuńkocham! jezu dawaj nastepny dzis prooosze cie jezuu <3
OdpowiedzUsuńnastepnyy
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać następnego!!!!!
OdpowiedzUsuńpisz szybko:D
Jane
Świetny ! Kocham ! <33
OdpowiedzUsuń