- Louise! – zawołał, a ja od razu rzuciłam mu się w ramiona.
- Nathan… - szepnęłam.
Z moich oczu popłynęły łzy, nie mogłam ich powstrzymać.
- Spokojnie, tu nic Ci nie grozi – mówił chłopak.
Ja na te słowa jeszcze bardziej wtuliłam się w jego ramiona. Nathan ponad
moją głową zamknął drzwi i powoli ruszył w stronę salonu tym samym rozluźniając
uścisk.
- Nie wypuszczaj mnie – poprosiłam szeptem.
Chłopak spojrzał mi w oczy, a następnie pocałował w czoło.
- Zabierz ją na górę – usłyszałam za sobą głos Kelsey.
Nie zastanawiając się dłużej Nath wziął mnie na ręce i pomaszerował
schodami na górę. Wszedł do pierwszego pokoju po prawej stronie korytarza
wyglądającego na pokój gościnny. Ostrożnie położył mnie na łóżku, a sam usiadł
obok mnie trzymając mnie za rękę.
- Martwiłem się o Ciebie, zresztą nie tylko ja. Nie spaliśmy całą noc,
Jess ciągle płakała, że to przez nią masz kłopoty… Próbowaliśmy Cię szukać –
mówił smutnym głosem – Twoja twarz, szyja, ręce… - wyliczał i wolną dłonią
dotykał mojej skóry – Jak oni mogli Cię skrzywdzić… Bardzo bolało? – zapytał.
- Trochę… - oznajmiłam, a oczy Nathana zaszkliły się od łez – Nath, było
minęło. Teraz jestem tu z Tobą, a te wszystkie rany się zagoją i nie będzie po
nich śladu – próbowałam go pocieszyć – Kocham Cię – powiedziałam na koniec i
musnęłam jego wargi swoimi.
- Pewnie chcesz się przespać – zaczął.
Kiwnęłam głową.
- Ale mógłbyś zostać ze mną? – poprosiłam.
- Oczywiście ale najpierw się umyj, a w tym czasie zrobię Ci coś do
jedzenia – zaproponował.
Zgodziłam się na taki układ. Chłopak jeszcze raz mnie pocałował i wyszedł
z pokoju. Po chwili pojawiła się Michelle z czystymi ubraniami i ręcznikiem.
Powolnym krokiem udałam się do łazienki. Zdjęłam z siebie brudne ciuchy i rzuciłam
je w kąt, by już kilka sekund później poczuć na skórze strumień ciepłej wody
zmieszanej z płynem do kąpieli o zapachu jabłek. Ten zabieg podziałał na mnie
uspokajająco i odprężająco, pozwolił mi na trochę zapomnieć o wczorajszym
wieczorze. Ale nie pozwolił zapomnieć o ciągłym, już znacznie mniejszym bólu
serca spowodowanego ucieczką i nadmiarem emocji. Stojąc tak w kabinie
prysznicowej ciągle czułam jego przyśpieszone bicie w swojej klatce piersiowej.
Mimo iż byłam spokojna wiedząc, że teraz nic mi nie grozi to i tak nie mogło
się uspokoić i wrócić do normalnego tempa. Zdawałam sobie sprawę, że jeśli nie
zmieni się to do wieczora będę zmuszona zawitać do szpitala na dodatkowe
badania. Żeby potem nie okazało się, że moje serce szybciej zakończyło swój
żywot niż to było przewidywane i, żeby zdążono zrobić mi przeszczep…
Przerwałam swoje rozmyślania, które mogłyby doprowadzić mnie do płaczu.
Zakręciłam kran i opatulając się najpierw ręcznikiem opuściłam kabinę. Drugim
wysuszyłam włosy. Wreszcie ubrana i uczesana wyszłam z łazienki i wróciłam do
pokoju, gdzie czekał już na mnie Nathan z tacą, na której stał talerz z naleśnikami
i herbatą. Na mój widok uśmiechnął się.
- Teraz wyglądasz znacznie lepiej – oznajmił.
Nie zdążyłam usiąść obok niego, a taca już znalazła się na moich kolanach.
- Jedz póki ciepłe – rzekł Nath.
Nie śmiałam nawet protestować, więc zjadłam wszystkie naleśniki jakie były
na talerzu i grzecznie wypiłam herbatę. Podziękowałam mu pocałunkiem.
- Odniosę tacę i zaraz wrócę – oznajmił i znikł za drzwiami.
Ja w tym czasie postanowiłam zadzwonić do rodziców, żeby powiedzieć im, że
wrócę wieczorem. Na szczęście nie wiedzieli o tym, co się działo poprzedniego
wieczoru, bo i tak miałam nocować u przyjaciół. Odłożyłam telefon Nathana, bo
mój był rozładowany, na szafkę i wyciągnęłam się na łóżku. Kilka minut później
wrócił Nath, zamknął drzwi i położył się obok mnie otulając nas kocem i
obejmując mnie. Przy nim czułam się bezpieczna, chciana i przede wszystkim,
kochana. Wtuliłam się w jego tors i wsłuchując się w równomierne bicie jego
serca zasnęłam…
Przepraszam, że taki krótki ale tak musi być.
I, jeśli nie będzie powyżej 10 komentarzy nie będzie następnego rozdziału. To moje ostatnie rozdziały, więc oczekuję szczerych opinii. Pokażcie, ile Was czyta moje opowiadanie :)
I, jeśli nie będzie powyżej 10 komentarzy nie będzie następnego rozdziału. To moje ostatnie rozdziały, więc oczekuję szczerych opinii. Pokażcie, ile Was czyta moje opowiadanie :)
cudowny rozdział :)
OdpowiedzUsuńNathan taki opiekuńczy
nie szkodzi , że krótki , ważne , że jest
czekam na następny
zajebiste <3
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie gdzie pojawił się 32 rozdział :)
http://galaxy-strawberry.blogspot.com/
Nareszcie ;)
OdpowiedzUsuńNo nie mogłam się doczekać ;D
Ale na szczęście już jest ;P
I to na dodatek jaki genialny!!!!
Uwielbiam Ciebie ;****
I czekam na więcej ;D
Rozdział booooooooooski!
OdpowiedzUsuńCzekam z na następny
Weny, kochana
krotki, ale za to jaki świetny ♥
OdpowiedzUsuńNo i to się nazywa świetnie pisać rozdziały :)
OdpowiedzUsuńCzekam na next!
zajebisty :) chce już następny !
OdpowiedzUsuń~p.
zajebisty :) czekam na nexta :)
OdpowiedzUsuń~P.
Zabiję że krótki <3
OdpowiedzUsuńAle zabiję że Genius <3
Nie no <3
KOCHAM CIĘ <3
I powiem tyle, za bardzo zaskakujesz ^^
No szkoda , że krótki ale cudowny *.*
OdpowiedzUsuńJak to ostatnie ??!!!
No nie wierze to opowiadanie jest piękne nie kończ go !!!
Rozdział genialny i ciekawy .
Cóż powiedziec ? Chce więcej !
no tak.. krótki .. ale zajebisty ! xx
OdpowiedzUsuńjak każdy twój rozdział! xx
Skarbie!
Kocham cię! xx
Za to że masz taki genialny dar pisania i wykorzystujesz go wspaniale!
Uwielbiam czytać twoje opo xx