środa, 4 lipca 2012

Rozdział 20.


Skończyłam, wreszcie napisałam ostatni wpis zamykając w ten sposób ostatni rozdział mojego życia. I tak żadne słowa nie wyrażą moich uczuć. Ale za kilka minut zobaczę się ze wszystkimi, po raz ostatni. Oni tego nie wiedzą, myślą, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, że za kilka dni opuszczę mury szpitala i będę dalej wiodła szczęśliwe życie. Nawet nie mają pojęcia, w jakim są błędzie. A przekonają się już niebawem…
Drzwi do mojej sali ponownie się otworzyły i pojawił się w nich lekarz, tym razem bez swojej świty. Znów sprawdził całą aparaturę.
- Rodzina i przyjaciele czekają na zewnątrz – oznajmił – Mogę ich zawołać, jeśli wyrazisz na to ochotę.
- Tak, niech wejdą – odpowiedziałam.
Mężczyzna w białym fartuchu wyszedł, a chwilę po nim weszli rodzice z Mike’m, Nathan z Jessicą i Tomem, reszta zespołu z dziewczynami, a na końcu Eleanor. Mama od razu znalazła się przy moim łóżku po lewej stronie. Zaczęła mnie przytulać, całować, znosiłam to cierpliwie, żeby jej nie urazić. To samo zrobił tata i Mike.
- Dziękuję, że mi wtedy pomogłaś oraz, że zabrałaś mnie do swojego domu. Gdyby nie Ty, nie wiem co by się teraz ze mną działo – te słowa usłyszałam z ust mojego młodszego brata.
Teraz przynajmniej on będzie miał szczęśliwą rodzinę.
 Reszta stała w ciszy i się przyglądała. Gdy rodzice odeszli na bok ich miejsce zajął Nathan, ujął moją dłoń w swoje ręce i nachylił się nade mną, by złożyć pocałunek na moich wargach.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? – zapytał szeptem, w jego głosie wyczułam wyrzut – Znowu nie powiedziałaś mi prawdy…
- Co miałam Ci powiedzieć? Że po przeszczepie umrę, że odejdę na zawsze i po raz ostatni zobaczymy się w szpitalu? Że będę musiała Cię zostawić, że to koniec nas, naszego związku… - szeptałam, a w jego i moich oczach zaszkliły się łzy.
Miałam nie płakać ale to okazało się niemożliwe. Odejście z tego świata miało być proste, wyszło zupełnie inaczej.
Trwaliśmy dobre kilkanaście minut wpatrzeni w siebie i trzymający się za ręce. Kochałam go mimo, iż moje pierwotne serce umarło kilka godzin temu, a jego miejsce zajęło inne. To uczucie było o wiele silniejsze, nikt nie mógł tego zniszczyć, to było silniejsze nawet od śmierci, i wieczne. Byłam pewna, że Nathan nie zapomni, że gdzieś w sercu będzie nosił wspomnienie o mnie...
Nath rozluźnił uścisk i powoli i niechętnie wycofał się, aby inni również mogli do mnie podejść. Po policzkach Jessici płynęły strumienie łez, gdy stanęła obok mnie. Widok jej, takiej zrozpaczonej był okropny. Tym bardziej, że wiedziała co się niebawem stanie. Nie mówiła nic, wszystko zostało już powiedziane. Przytuliła mnie tylko i wróciła na swoje miejsce. Max, Siva, Jay, Michelle, Nareesha i Kelsey chyba zdawali sobie sprawę z tego, co nastąpi, gdyż podobnie jak Jess, podchodzili do mnie, obejmowali i wracali na miejsca. Między mną, a nimi nie było jakiejś szczególnej przyjaźni ale cieszyłam się, że przyszli.
Jako ostatnia podeszła Eleanor.
- Cieszę się, że Cię poznałam – zaczęłam pierwsza.
- Mi również miło – jej głos się co chwila załamywał – Szkoda, że to będzie miało taki koniec…
- Takie życie, nie da się odwrócić kolei losu.
- Nie Ty powinnaś umrzeć, tylko ja. Masz tu tylu kochających Cię ludzi, powinnaś być z nimi, cieszyć się życiem. Nie to co ja, wiecznie samotna, nigdy niechciana… Na co mi pieniądze, gdy nie mam prawdziwych przyjaciół… Nie chce takiego życia…
Słowa Eleanor bolały. Ta dziewczyna wolałaby umrzeć za mnie niż cierpieć samotność i odrzucenie.
- Nie mów tak. Żyjesz, bo masz jeszcze szansę na zmianę. Widocznie tam na górze, ktoś ma względem Ciebie jakieś plany. Jesteś wspaniałą dziewczyną, przyjaciółką. Nasza znajomość dużo dla mnie znaczyła w ostatnim czasie. Musisz żyć, rozumiesz? Zapamiętaj moje słowa – starałam się ją przekonać, że mam rację.
- Dziękuję Ci – wyszeptała.
- To ja Ci dziękuję – oznajmiłam, a ona przytuliła mnie mocno i odeszła - A gdzie Tom? – zapytałam.
Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że nie ma go tutaj.
- Wyszedł, wróci ale nie sam – odezwała się Jess.
Nie sam, czyli przyprowadzi moich prawdziwych rodziców tak jak się umawialiśmy….
Zanim wrócił Tom, Nathan ponownie pojawił się u mojego boku łapiąc mnie za rękę.
Wreszcie drzwi się otworzyły. Pierwszego ujrzałam Toma, który od razu podszedł do mnie. Za nim weszło małżeństwo. Mężczyzna był wysoki, miał czarne włosy, widoczne kości policzkowe oraz rysujące się pod koszulką mięśnie ramion. Tom był bardzo do niego podobny, nawet oczy i nosy mieli identyczne. Z kolei kobieta, niższa od męża miała proste, brązowe włosy opadające na ramiona, długie nogi, była szczupła. Miała piękne oczy, miały taki głęboki i intensywny kolor. Niestety nie odziedziczyłam ich po niej, moje były mieszanką oczów mamy i taty. Widziałam po nich wewnętrzne rozdarcie. Z jednej strony byli szczęśliwi, że mnie odnaleźli po tylu latach, że żyłam, miałam kochającą rodzinę. Z drugiej, byli zrozpaczeni, że ich córka umiera na ich oczach. Bo nie ma nic gorszego dla rodzica, jak widok umierającego dziecka…
Nie podeszli, bo tak się umawiałam z Tomem. Tak będzie dla nich lepiej.
Spojrzałam po twarzach wszystkich. Wiedziałam, za chwilę wszystko się skończy. Czas się pożegnać.
- Cieszę się, że jesteście tutaj wszyscy, to wiele dla mnie znaczy – zaczęłam – Żałuję tylko, że miałam tak mało czasu…
Rodzice, Mike, Nathan, zespół, dziewczyny, biologiczni rodzice, u każdego z nich widziałam łzy.
- Zbliża się mój koniec - oznajmiłam – Kocham Was. I proszę o jedno, nie zapominajcie o tym…
Po raz ostatni spojrzałam na ich twarze, na Nathana. Ścisnęłam mocniej jego rękę i wymusiłam delikatny uśmiech.
- Kocham Cię – szepnęłam do niego.
To koniec. Powieki zaczęły powoli się zamykać, nie miałam już na to wpływu. Usłyszałam jeszcze tylko wołanie Nathana.
- Nie odchodź! Proszę, nie zostawiaj mnie! – wołał i całował moją twarz.
Umarłam, odeszłam na zawsze…



Płakałam pisząc ten rozdział, płaczę i teraz.... Czuję się jak morderca :(
Taki oto smutny rozdział na zakończenie :(
Wyczekujcie epilogu.

+ głosujcie w ankiecie


12 komentarzy:

  1. Ryczę !!!!!
    Dlaczego ???
    To było takie piękne :)
    Będę czekać na epilog

    OdpowiedzUsuń
  2. Pobeczałam się ! Nie chce żeby ona odeszła !
    To nie może tak być !
    Piękny rozdział, cholernie wzruszający ! ;*
    Zazdroszczę Ci, też chciałabym mieć tak wielki talent !
    Nie wiem co mogę więcej napisać. Zatkało mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. oj ch*j! aż się poryczałam..
    dziewczyno! brawa na stojąco Ci się należą :D
    aż nie wiem, co napisać..
    GRATULACJE!! ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. wiesz że bedę płakała .. i płaczę ..
    Również ode mnie masz owacje na stojąco ; *
    Powiem to co wcześniej mówilam x
    Czytanie tego opo było wspaniałym przeżyciem xx
    Nie zapomnę o tym <3
    Szkoda, że to już konec ;(((
    Czekam na epilog xx
    Kocham<3 i będę na zawsze twoją wierna czytelniczką xx
    Twoje opo o Ivonne było pierwszym fanficiem jaki zaczęłam czytać <3
    chcialam kkoniecznie cię poznać! x
    I nie żałuję . x
    Cieszę się że cię poznałam x
    To już drugi koniec .. x.x
    Mam nadzieję że trzecie opo trochę rozbudujesz xd
    Czekam z niecierpliwościę na kolejne rdz! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Siedzę i ryczę :(
    dlaczego Lou musiała umrzeć ?
    to niesprawiedliwe !!!

    OdpowiedzUsuń
  6. czytałam ten rozdział, siedząc na łóżku, czytając go na telefonie, a za oknem masakryczna burza, a mi łzy ciekną po policzkach. normalnie ryczałam!
    tak mi smutno, że to koniec ;c ale opowiadanie zawsze ma początek i koniec ;) czy to prędzej, czy później, więc Cię rozumiem ;) ;*
    cieszę się, że mogłam czytać to opowiadanie, to było wspaniałe przeżycie.
    z niecierpliwością czekam na epilog ♥
    jeszcze raz owacje na stojąco, przed twoim talentem. ;*
    życzę dalszych sukcesów w pisaniu! ♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie wiesz jak ja teraz płacze. !
    Za oknem leje, brzydko i ja tak samo siedzę i płaczę. :c
    Ale rozumiem w końcu musiało się skończyć, szkoda że tak tragicznie.
    Bardzo kochałam to opowiadanie <3
    Ale masz jeszcze inne :)
    Z niecierpliwością czekam na epilog xdd
    Dalszych sukcesów :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale... Ale...
    Dlaczego ona umarła...???!!!
    Mogła z tym sercem żyć...

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozplakalam sie... ja nigdy nie placze! No dobra..czasem xd
    Czemu ona musiala umrzec? ;(
    Jestes zajebista <3
    Dziekuje ci za tego bloga . Dzieki tobie zaczelam doceniac swoje zycie. Dzieki temu opowiadaniu. Tak , wiem . To dziwne, ale nikt mnie nigdy nie rozumie..
    No wiec...
    Masz wielki talent :3 zazdroszcze <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również płakałam :(
    Szkoda, że to już koniec. Koniec tej pięknej historii ...
    Do końca wierzyłam, że może będzie jakiś happy end, ale cóż... zakończyłaś to tak, bo w końcu w życiu nie zawsze jest łatwo i musi być super. Czasami jest cholernie ciężko, a wszystko trwa za krótko.
    Dziękuje Ci za to opowiadanie i będę z niecierpliwością wyczekiwać rozdziałów w innych Twoich opowiadaniach.
    No i czekam na epilog :) Życzę Ci dużo weny :D
    Pozdrowionka od m6:)

    OdpowiedzUsuń
  11. To takie piękne, a zarazem smutne
    Poryczałam się i to jak bóbr.
    Dosłownie.
    Nie mam weny, żeby napisać komentarz, z którego byłabyś zadowolona, ani też nie posiadam takich słów, które by opisały wartość tego rozdziału.
    Jest on po prostu idealny!!
    Czekam na epilog ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Hmmm ..zapowiadam ci epopeje w tym komentarzu .
    Jednak nie łatwo mi zebrać myśli i słowa ,pomimo tego , że sama pisze opowiadanie .
    Chciałabym zacząć od tego , że to opowiadanie było bardzo inspirujące ...
    Wyczekiwałam każdego rozdziału który pochłaniałam .
    Nie mogę uwierzyć jak spod twoich palców wydobywa się tak piękna , poruszająca historia .
    Biorąc pod uwagę , że każde twoje opowiadanie jest arcydziełem , nie mogę pojąć jak to co przeczytałam mną tak wstrząsnęło .
    Również składam ci owacje na stojąco , bo nie tylko wymyśliłaś tak fantastyczną fabułę ale i zaskakująco dobrze opisałaś emocje .
    Lou i Nathan to takie XXI wieczne przestawienie dramatu "Romeo i Julia "
    Naprawdę dziwię się sobie bo u ciebie praktycznie każdy z ostatnich rozdziałów wywołał u mnie łzy .
    Bd mi winna tonę chusteczek !!!xD
    Ponad to doceniłam dar od boga jakim jest życie i chociaz moje nie należy do idealnego ...a praktycznie wgl nie jest takie to ostatno razem zamiast połknąć tabletki przeczytałam twój rozdział a je rzuciłam na ścianę , zrozumiałam , że nie możemy marnować chwil danych nam i każdy moze coś zmienić na świecie tylko , że nie każdy tą szansę wykorzystuje .
    Chciałabym ci za to serdecznie podziękować , ciesze się , że piszesz dalej i że mogę nazywać cię moją siostrą z TWFanmily .
    Masz prawdziwy dar którego i ci zazdroszczę i wiem , iż nie powinnaś go marnować .
    Jedyne z czym nie mogę się pogodzić to śmierć bohaterki , czemu ona nie mogła przeżyć wtedy kiedy miała już ukochanego chłopaka , przyjaciół , brata , kochającą rodzinę .
    To nie sprawiedliwe . Jednak wiem , że życie nie jest sprawiedliwe i to czyni tę historię realną
    Z utęsknieniem czekam na epilog !
    Pozdrawiam i ściskam
    Twoja wierna fanka !

    OdpowiedzUsuń