Obudziłam się następnego dnia już we własnym łóżku. Przeciągnęłam się i
wstałam. Byłam w ubraniach z poprzedniego dnia, więc podeszłam do szafy i
wybrałam czyste ciuchy. Były to ciemne dżinsy, niebieski t-shirt z nadrukiem i
sweterek w ciemnym odcieniu szarości. Poszłam do łazienki wziąć prysznic.
Uczesałam się, umalowałam i byłam gotowa. Zeszłam do kuchni, rodzice i Mike już
tam byli i jedli śniadanie.
- Dzień dobry – przywitałam się – Zasnęłam wczoraj na kanapie czekając na
Was. I co, udało się? – zapytałam szybko.
Wszyscy spojrzeli na mnie. Nic nie mogłam odczytać z ich wyrazów twarzy.
- Mike należy do naszej rodziny – oznajmił tata, a ja z radości
podskoczyłam kilka razy i rzuciłam się każdemu w ramiona.
Byłam bardzo szczęśliwa, że Mike zostanie z nami. Gdy uspokoiłam trochę
emocje zasiadłam przy stole i zabrałam się za śniadanie. Gdy całą rodziną
skończyliśmy posiłek pomogłam mamie pozmywać, a potem poszłyśmy do salonu.
Oglądaliśmy jak to w niedzielę jakiś film, gdy rodzice podnieśli się i poszli
na górę. Wrócili po chwili niosąc wielkiego miśka w spodenkach i koszulce z
moim imieniem.
- Wszystkiego najlepszego, kochanie! – zawołali razem.
No tak, dziś obchodziłam 18 rodziny, w pień zapomniałam. Wstałam i
podeszłam do rodziców.
- Dziękuję – podziękowałam i przytuliłam ich bardzo mocno.
Mike również złożył mi życzenia, nic dla mnie nie miał, prezent nie był
najważniejszy. Wystarczyło, że był z nami.
- Nie wiedzieliśmy co Ci kupić… - zaczęła mama.
- Sprawdź kieszenie – oznajmił tata.
Usiadłam z miśkiem na kolanach z powrotem na kanapie i przeszukałam
kieszenie. W jednej znalazłam dowód, który prawnie oznaczał, że jestem już
pełnoletnia. W drugiej znalazłam pieniądze, z kolei w trzeciej i ostatniej było
zdjęcie. Wzięłam je w dłonie i przyjrzałam się. Fotografia była stara. W górnej
części miała nierówne brzegi, jakby została przerwana. Przedstawiała dwoje
małych dzieci trzymających się za dłonie i obejmowanych przez czyjeś ręce.
- To Ty, gdy byłaś mała – poinformowała mnie mama wskazując na
dziewczynkę.
- A ten chłopiec obok? – zapytałam.
- Opiekunki w sierocińcu, a także i my domyślamy się, że mógł to być twój
brat… - kontynuowała.
- Chcieliśmy dać Ci te zdjęcie wcześniej ale zapodziało się, znaleźliśmy
je, gdy się przeprowadzaliśmy – rzekł tata.
- Nic nie szkodzi, to i tak nie ma teraz znaczenia… - oznajmiłam.
Ponownie spojrzałam na zdjęcie, na chłopca. No oko mógł być 3-5 lat
starszy ode mnie, miał brązowe oczy, uśmiechał się. Widziałam małe podobieństwo
między nami, a to oznaczało, że jednak miałam brata. Jednak miałam kochającą
rodzinę. Ale dlaczego to się zepsuło, dlaczego trafiłam do sierocińca, dlaczego
mnie nie odnaleźli… Nasuwały mi się tysiące pytań, na które nie znałam
odpowiedzi. W moich oczach pojawiły się pojedyncze łzy, więc zamrugałam szybko,
żeby rodzice nic nie zauważyli i schowałam fotografię do kieszeni dżinsów z
postanowieniem, żeby się jej pozbyć.
Zapanowała chwilowa cisza, którą przerwał tata.
- Co byś powiedziała na wspólny rodzinny wypad na miasto? – rzucił
propozycję tatuś.
- Świetny pomysł – ożywiłam się od razu.
- W takim razie za kilka minut wychodzimy – oznajmiła mama, a ja i Mike
pognaliśmy na górę do swoich pokoi.
Miśka położyłam na łóżku, pieniądze i dowód włożyłam do portfela, a
portfel wraz z komórką wrzuciłam do małej torby. Zeszłam na dół, by się ubrać.
Założyłam skaty, kurtkę i byłam gotowa. Razem opuściliśmy dom i udaliśmy się do
samochodu.
Pół godziny później tata zaparkował na podziemnym parkingu centrum
handlowego. Ruszyliśmy na jego podbój. Łaziliśmy po sklepach do południa, w
większości rodzice kupowali nowe ubrania Mike’owi, bo stare się nie nadawały.
Ja też się załapałam na nową bejsbolówkę i adidasy. Wreszcie poszliśmy do
restauracji na wyśmienity obiad, a na zakończenie odwiedziliśmy park.
Gdy tak sobie spacerowaliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym
zadzwoniła moja komórka. Wyjęłam ją z torby i spojrzałam na wyświetlacz.
Dzwoniła Jessica. Nacisnęłam na zieloną słuchawkę i rozpoczęłam rozmowę.
- Hej – przywitałam się.
- Siemka – usłyszałam po drugiej stronie – Dzwonię w sprawie twoich
dzisiejszych urodzin – oznajmiła z radością.
- Skąd wiesz? – zapytałam zdezorientowana.
- Nie ważne. Chciałam Cię zabrać do domu chłopaków, bo zorganizowaliśmy
takie małe przyjęcie, wiesz, tort i te sprawy. No i jeśli jesteś w domu, to po
Ciebie przyjedziemy…
- Jess, dlaczego nic mi nie powiedziałaś? Może nie miałam na to ochoty…. –
zapytałam z wyrzutem.
- Jak bym Ci powiedziała nie zgodziłabyś się… - zaczęła blondynka.
- Masz rację, teraz też się nie zgadzam – oznajmiłam.
- Teraz to Ty nie masz innego wyjścia moja droga, mów gdzie jesteś, a
zaraz po Ciebie przyjedziemy – upierała się przy swoim Jess.
Nie odpowiedziałam jej nic, bardziej martwiłam się, ze Nathan nie będzie
zadowolony moją obecnością.
- Myślisz o Nathanie? – zapytała – Nie martw się, nie wrócił jeszcze z
Gloucester, jest jeszcze strasznie wkurzony – poinformowała mnie.
- A to wszystko przeze mnie… No dobra, niech Ci będzie, jestem teraz w
parku przy Royal Street.
- Ok, będziemy za 15 minut – oznajmiła Jessica i rozłączyła się.
Poinformowałam rodziców o moich planach, nie mieli nic przeciwko, żebym poszła
na to przyjęcie. Pożegnaliśmy się i rodzice wraz z Mike’m wrócili do domu. Przyjaciele
pojawili się równo po 15 minutach. Była to Jessica wraz z Jayem za kierownicą.
Wsiadłam do auta i w ciszy zmierzaliśmy do domu chłopaków z The Wanted.
Gdy tylko przekroczyłam próg ich domu Nareesha, Michelle, Kelsey, Siva,
Max, a także Jessica z Jayem rzucili się złożyć mi życzenia urodzinowe i wręczyć
symboliczne prezenty. W całym tym towarzystwie brakowało mi jeszcze ciągle
uśmiechniętego Toma.
- Tom jest w swoim pokoju i nie chce z niego wyjść, w ogóle ma dziś
kiepski humor – oznajmiła jego dziewczyna, Kelsey.
- Może ja spróbuję i go przekonam? – rzuciłam niepewnie.
- Jak chcesz możesz spróbować, tylko szybko, tort czeka – rzekła Kels, a
ja ruszyłam po schodach na górę, potem korytarzem do jego pokoju.
Delikatnie zapukałam w drzwi i nasłuchiwałam. Zapukałam ponownie.
- Proszę – usłyszałam zrezygnowany głos chłopaka.
Nacisnęłam klamkę i weszłam do środka. Tom leżał na łóżku i patrzył w
sufit.
- Cześć Tom – przywitałam się.
- Witaj – odpowiedział i podniósł się – I wszystkiego najlepszego – złożył
mi życzenia i objął.
- Kelsey powiedziała, że jesteś nie w sosie – zaczęłam.
Chłopak westchnął i ponownie legł na swoim łóżku.
- Nie mam nastroju. I nie przejmuj się mną, baw się dobrze z resztą –
oznajmił.
- Nie wyjdę bez Ciebie, impreza bez Ciebie to nie impreza – rzekłam – I
nie licz, że sobie pójdę. Jak to Nath określił, jestem uparta tak samo jak Ty –
powiedziałam z uśmiechem.
- No to sobie posiedzimy…
Tom ponownie zapatrzył się w sufit, a ja postanowiłam pooglądać sobie jego
zdjęcia, które stały na biurku czy komodzie. Podeszłam właśnie do owej komody,
gdy w moje oczy rzuciło się jedno ze zdjęć. Było ono w brązowej ramce. Zdjęcie
było dość stare, na co wskazywały liczne zagniecenia. Fotografia przedstawiała
kobietę i mężczyznę obejmujących się i uśmiechających. Wyglądali na bardzo
szczęśliwe małżeństwo. Coś mnie podkusiło i wzięłam ramkę ze zdjęciem i
usiadłam obok Toma.
- Tom, to twoi rodzice? – zapytałam z ciekawością.
Chłopak usiadł i spojrzał na ramkę.
- Tak, moi rodzice, miałem wtedy 8 lat – oznajmił – Tu byliśmy jeszcze
szczęśliwą rodziną… Kilka miesięcy potem wszystko się posypało…
- Tom, możesz mi zaufać…
- Jechaliśmy samochodem. Rodzice, ja i moja młodsza siostra. Był wieczór,
padał deszcz. Nie pamiętam zbyt wiele ale jedyne, o czym nie mogę zapomnieć to
błysk świateł, a potem huk, krzyki… To był pijany kierowca, zasnął za
kierownicą i uderzył w nasz samochód… - opowiadał chłopak, w jego oczach
zaszkliły się łzy – W tym wypadku straciłem siostrę… Nie, nie umarła – dodał szybko
widząc szok na mojej twarzy – Zaginęła… Szukaliśmy jej cały czas, bez skutku…
Lata mijały, powoli oswoiliśmy się z myślą, że nie ma jej z nami. Najgorsze
jest to, że nie wiemy, czy żyje… Tak chciałbym znowu ją zobaczyć! – ostatnie słowa
wykrzyczał.
Na jego twarzy malował się wielki ból i cierpienie. Łzy spływały po jego
policzkach, również się rozpłakałam. Cała ta historia była bardzo smutna…
- Właśnie to zdjęcie ucierpiało w wypadku – kontynuował po chwili – Ono nie
jest całe, brakuje drugiej połówki, na której jestem ja z siostrą… – oznajmił i
wskazał na dolną część.
Przyjrzałam się uważnie fotografii. Jakiś wewnętrzny głos kazał mi wyjąć z
kieszeni zdjęcie, które dostałam dziś od rodziców. Niewiele myśląc sięgnęłam po
nie i ostrożnie przyłożyłam do zdjęcia w ramce…
Rozdział dedykuję Monice, która oznajmiła mi, że moje komentarze pod każdym rozdziałem są zbędne i nie na miejscu ;*** Tak więc przestanę je pisać ;D
Przepraszam, że musieliście tyle czekać ale problemy....
Zajebiste <33
OdpowiedzUsuńCzyżby brat i siostra .?
Pisz szybko następny bo się nie mogę doczekać .:**
i w tym właśnie momencie otworzyłam szeroko buzię !! dziewczyno masz wyobraźnię ! niesamowity rozdział! ;*
OdpowiedzUsuńno ile ja mialam na niego czekac ile ile ! w koncu!<3 cudny
OdpowiedzUsuńHindusie! ;******** ^^
OdpowiedzUsuńTo niebieskie tło przypomina mi smerfy ^^
Pisaj następny ^^
Bo ten jest zaczepisty ^^
Mogę ci dać trochę soczku ^^
Masz ochotę? ^^
Bo smerfa już ci dałam ^^
dziewczyno! poprostu juz brak mi słow! kocham to co piszesz, jak to piszesz i wg! oby tak dalej!
OdpowiedzUsuńzapraszam przy okazji do mnie gdzie ukazała sie JUZ 14 CZESC opowiadania.
http://69-imagination.blogspot.com/
I w tym właśnie momencie ... ja się wku*wiłam !!!
OdpowiedzUsuńJak możesz kończyć w takim momencie ?!
To było chamskie ... A co do rozdziału :
Właściwie, to wszystkie nasze komentarze są zbędne ...
Tak jak zawsze rozdział genialny, niesamowity, doskonały, itd. itp.
Cieszę się że założyłaś opo i wykorzystujesz talent, który dostałaś od Pana Bócka :D
Chciałabym umieć pisać tak jak ty :)
Jesteś po prosty BOSKA ( oj pasuje do cb to określenie, pasuje ;) )
Pisz szybko kolejny bo długo nie wytrzymam ^^
Weny ;*****
Dziękuję !
OdpowiedzUsuńPo prostu dziękuję Ci za to, że piszesz tego bloga !
On mnie tak podnosi na duchu i daje wiary w siebie, ze jest to po prostu niesamowite !
Twój sposób pisania ...
Mogłabym to czytać całą wieczność !
Kocham to i Ciebie ! ♥
Mam nadzieję, że znikną twoje wszystkie problemy i znów napiszesz tak rewelacyjny rozdział !
♥.♥
Jesteś okropna- jak możesz kończyć w takim momencie ?!?!
OdpowiedzUsuńOczywiście żartuje z tym "Jesteś okropna" :D Jesteś niesamowita tak jak twój rozdział:p I wogóle całe opowiadanie jest super !
Pisz szybko nowy rozdział ;)
O zesz kurna się porobiło !
OdpowiedzUsuńCudowne , mega , genialne , idealne i mogłabym tak wymieniać w nieskończoność .
Kobieto ! Masz taki dar od Boga , dobrze , że go nie zaprzepaszczasz .
Proszę , nie błagam napisz szybko następny , bo umieram z ciekawości !:**
Pozdrawiam cię i ściskam ciepło
To jest genialne!
OdpowiedzUsuńTak się cieszę że w końcu dodałaś tu rozdział ;)
Nie mogę się doczekać co będzie w kolejnym ; D
Matko Boska !
OdpowiedzUsuńKinga ! Co ty z ludźmi robisz? ;D
Popłakałam się ! naprawdę!
Jesteś niesamowita !
I to jest siostra Toma ?!
Nie spodziewałam się ! xx
Ja chcę już nexta !! xx
Jejku tego bym się po Tobie nie spodziewała.
OdpowiedzUsuńTwoja głowa rodzi tyle pomysłów, a ja tego nie ogarniam.
Że niby Lu i Tom rodzeństwem?
Tym to mnie zaskoczyłaś, chociaż bardzo oryginalny pomysł.
Zresztą jak wszystkie, więc...dobra zanudzam już. ;D
Rozdział jest niesamowity, jak wszystkie inne, jednakowoż ten jest wyjątkowy.
Oczywiście, nie gniewam się, że tak późno dodałaś rozdział, chociaż nie ukrywam, że wolałabym wcześniej, ale jeśli za każdym razem po takim wyczekiwaniu będziesz dodawać tak niesamowite rozdziały, to będę cierpliwa i będę czekać.
Także jeśli tylko masz czas to pisz kolejny rozdział, dobrze?
Będę czekać cierpliwie, bo czekać na coś takiego to sama przyjemność. ;D
Pozdrawiam cię cieplutko, dziękuję za dedykację i mam nadzieję, że moja poprzednia wiadomość przemówiła ci do rozsądku, bo widzę, że tym razem się nie oceniłaś, bo wiedz że jesteś najlepszą pisarką! :****
Do zobaczenia w następnym rozdziale :***
Świetny rozdział :)
OdpowiedzUsuńbrat i siostra
i dobrze , że nie oceniasz rozdziałów , bo od tego my jesteśmy
czekam na ciąg dalszy
Jezu!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńale ty masz świetne pomysły!!!!
czekam na następne rozdziały, mam nadzieje że nie będziesz miała już problemów w dodawaniu ich:))
Jane
to jest tak zajebiste, że nie wiem, co powiedzieć!
OdpowiedzUsuńkochana, jesteś wspaniała, tak samo jak Twoje pomysły ;*
pisz szybko kolejny, no!
ja ci już chyba pisałam, że to kocham, nie? xd no to się powtórzę ^^ awww :D warto było czekać na ten rozdział ^^
OdpowiedzUsuńNaprawdę świetny blog! Zakochałam się w tym blogu! Będę tu często zaglądać! http://najamajke.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńmatkoooooo , Lou i Tom rodzeństwem ?
OdpowiedzUsuńjeśli to prawda , to jestem zaskoczona , pozytywnie zaskoczona ..
Bardzo dobry pomysł : )
kocham toooooo <3 ;*
to jest cudowne, opłacało się czekać ;D
OdpowiedzUsuńczekam na nexta ;)
błagam, dodaj już kolejny rozdział bo nie mogę wytrzymać! ;dd
OdpowiedzUsuńTaki zaskok.! ;o
OdpowiedzUsuńKocham to.! <333
Ty to potrafisz pisać.! ^^
Nie to co ja.. -,-
Nexta.! ;***
Monika ma rację ;P
OdpowiedzUsuńA tobie dziękuje za kolejny cudowny rozdział !
<33